Zobacz, czy już “Pora umierać”
Patrząc na główną bohaterkę, graną przez panią Danutę Szaflarską, widzieli w niej własną babcię, ciocię, sąsiadkę. Niektórzy mówili, że to film o nich samych. O ich samotności. O życiu.
Jakiś czas temu odkryłam kameralne kino na warszawskiej Pradze. I właśnie tam ostatnio bywam. Szczególnie odkąd NoveKino Praha prezentuje cykl filmów „Oczami kobiet”. Jak powszechnie wiadomo, ten sam świat i wszystko wokół nas, każdy człowiek może postrzegać w inny sposób. Inaczej widzą go kobiety, inaczej mężczyźni. Tak samo jest i w filmie. Kobiety reżyserujące filmy starają się pokazać to, co często pomijają mężczyźni. A więc to, czego nie widać na pierwszy rzut oka. Duszę człowieka. Jego emocje, lęki, wzruszenie.
Dzisiaj kilka słów o filmie Pora umierać wyreżyserowanym przez Dorotę Kędzierzawską.
Akcja filmu rozgrywa się w niewielkiej miejscowości. W drewnianym domu, który czasy świetności ma dawno za sobą, mieszka pani Aniela (główna bohaterka filmu). Niedawno udało jej się odzyskać swoją posiadłość. Starsza pani czuje, że nareszcie ten dom jest tylko jej. Teraz może się nim cieszyć i wracać wspomnieniami do lat młodości. Właśnie tutaj zamieszkała ze swoim ukochanym, a później w miejscu tym wychowywał się jej syn - ukochany Wituś. Teraz go nie ma, bo wyjechał. Został lekarzem, ożenił się i ma dziecko. Czasem przyjeżdża wraz z córką w odwiedziny. Na krótko i bez żony. Ale starsza pani jest pewna, że wszyscy troje niebawem się do niej przeprowadzą. Przecież miejsca jest dosyć. Dom trzeba jedynie wyremontować. Syn mieszkał tu, będąc dzieckiem, więc zapewne kocha to miejsce tak samo mocno, jak ona.
Obecnie jedynym towarzyszem, a zarazem przyjacielem staruszki, jest pies, który wabi się Fili. Razem stanowią zgraną i nierozłączną parę. Dni mijają im nad wyraz spokojnie. Czasem tylko ten święty spokój zakłócają dzieci z sąsiedztwa. Na przykład, podczas nauki gry na instrumentach. Albo wtedy, gdy wbiegają do ogrodu pani Anieli, pobujać się na huśtawce. Jest jeszcze jedna osoba, która mocniej daje się we znaki. Tym kimś jest sąsiad. Drażni go rozpadający się budynek, znajdujący się obok jego posesji. Próbuje namówić panią Anielę, aby sprzedała mu posiadłość. Bezskutecznie.
Którejś nocy rozpętuje się burza, która nie pozwala pani Anieli spać. W salonie u sąsiadów widzi gości, którzy razem z gospodarzami dyskutują o czymś z wielkim przejęciem. Starsza pani zaczyna słuchać ich rozmowy. I wtedy do jej uszu docierają wypowiedziane podniesionym głosem słowa : “Tak… To jest moja matka, a to jest mój dom! I powiem jej, aby go na mnie przepisała”.
Co było dalej? Tego nie zdradzę. Ciąg dalszy filmu poznamy w kinie. Powiem tylko, że szczególne znaczenie ma w nim pewien wiersz - Sonet 73 Williama Shakespeare’a, który przytaczam tu w przekładzie Beaty Biały.
Tę porę roku dostrzec we mnie możesz,
Pożółkłe liście na gałęziach drżące,
Chór zrujnowany w zburzonym klasztorze
I ptaki z zimna tam umierające.
I dojrzysz we mnie smutny zachód słońca,
Śmierci bliźniaczkę – noc, która przychodzi,
By resztki światła z dnia krótkiego końca
Zatopić rychło w ciemności powodzi.
Zobaczysz we mnie ten płomień gasnący,
Co na młodości swej pełga popiele.
Płomień tak słaby, ledwie konający,
Pożarty przez to, czego sam zjadł wiele.
I gdy to widzisz, najmocniej miłujesz,
Bo już rozstania godziny żałujesz.
*
Po skończonej projekcji w NovymKinie Praha zapadła długa cisza. Nie trzaskały podnoszone fotele, nie było rozmów wychodzących w pośpiechu ludzi. Oni siedzieli jakby skamienieli i ukradkiem wycierali łzy. I tak reagowały nie tylko kobiety, ale i mężczyźni: starsi, ale także i młodzi. A później, na spotkaniu z reżyserką filmu, Dorotą Kędzierzawską, dzielili się swoimi wrażeniami. Patrząc na główną bohaterkę, graną przez panią Danutę Szaflarską, widzieli w niej własną babcię, ciocię, sąsiadkę. Niektórzy mówili, że to film o nich samych. O ich samotności. O życiu. Film jest czarno-biały. I może dzięki temu, widać tu wyraźniej emocje. Zwłaszcza na twarzy pani Anieli, na której widoczna jest każda zmarszczka wyryta przez uciekający czas. Radość i smutek. Ale ta twarz jest piękna, bo jest prawdziwa. I przyciąga do siebie tak, jak i cała postać głównej bohaterki, niezwykle sympatyczna, pełna wewnętrznego ciepła.
W taki oto sposób odebrałam film „Pora umierać”.
**
Film “Pora umierać” Doroty Kędzierzawskiej został dwukrotnie nagrodzony na Festiwalu IFEMA w Malmo, w Szwecji. Otrzymał nagrodę główną jury oraz nagrodę publiczności.
***
Serdecznie dziękuję pani Beacie Biały za dokonanie przekładu sonetu 73 Wiliama Shakespeara.
Pierwotnie artykuł został opublikowany na do.org.pl http://www.do.org.pl/zobacz-czy-juz-pora-umierac/
Oferma
Za sugestią Dyrektora Michuka przeniosłem komentarz na notkę : http://oferma.filmaster.pl/notka/pora-umierac-niekoniecznie/
Zaloguj się aby skomentować lub połącz przez Dołącz przez Facebook